20 LUTEGO PRZYPADA 97. ROCZNICA ŚMIERCI BŁ. HIACYNTY

Przywołajmy ostatnie jej słowa, które zadziwiają do dziś!

 

Ostatni etap
W tym czasie nieprzewidziana okoliczność sprawiła, że miała się spełnić zapowiedź Najświętszej Dziewicy. W połowie stycznia 1920 r. w pielgrzymce do Fatimy udawał się słynny specjalista lekarz Eurico Lisboa. Wykorzystał okazję, żeby poznać dwie widzące. Widząc małą Hiacyntę w takim stanie, nalegał, aby została przeniesiona do Lizbony. Miał bowiem nadzieję, że uratuje ją robiąc zabieg chirurgiczny. Rodzina oponowała, ponieważ dziewczynka, chociaż sama źle się czuła i wiele cierpiała, nie przeszkadzała nikomu, bo jej naj-większym pragnieniem było odejść jak najszybciej do Matki Bożej. I takie było też życzenie samej Matki Najświętszej, która już wcześniej zabrała Franciszka. Stąd wszystkie zabiegi były bezużyteczne, jak to już było widać w szpitalu Vila Nova de Ourem.


Życzliwy lekarz nalegał jednak i mała wyjechała razem z matką do szpitala. Zaczęła się duchowa wspinaczka na Kalwarię!
„Jej wyjazd - pisze Łucja - był udręką. Dziewczynka długo obejmowała mnie za szyję i mówiła, płacząc:
«Módl się dużo za mnie, aż do momentu, kiedy pójdę do nieba; potem ja będę modlić się za ciebie. Nigdy nikomu nie wydaj tajemnicy, nawet jeśli chcieliby cię zabić. Kochaj bardzo Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryi i czyń wiele ofiar za grzeszników»”.
Chciano umieścić Hiacyntę w Lizbonie u pewnej bogatej rodziny, ale kiedy zorientowano się, w jakim jest stanie, nikt nie chciał jej do siebie przyjąć. W takiej sytuacji Opatrzność przyszła im z pomocą w sposób naprawdę nadzwyczajny i maleńka mogła zostać przyjęta do Sierocińca Matki Bożej Cudowmej (przy rua da Estrela 17).
Tutaj poczuła się od razu jak w gronie rodzinnym. Sierociniec był dla niej „domem Matki Bożej Fatimskiej”, a przełożona stała się jej „matką”. Czuła do niej dziecięce zaufanie i nieograniczoną wdzięczność.


Dobra przełożona, matka Maria della Purificazione Godinho, szybko poznała, jaki skarb jej przysłała Matka Boża. Ta niewinność i skromność, cierpliwość i nieugięte posłuszeństwo, ten duch modlitwy, jakie promieniowały z umiłowanego dziecka Maryi, zaczęły od pierwszego dnia zbawiennie wpływać na inne dziewczęta. Jednej z nich, którą najbardziej się interesowała, Hiacynta często polecała być posłuszną, uciekać od lenistwa, zawsze mówić prawdę i znosić wszystko cierpliwie, jeśli chciała iść do nieba.
Hiacynta okazywała szczególne zadowolenie, że może żyć pod jednym dachem z Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie. Często o Nim mówiła, okazując wielkie pragnienie przyjęcia Komunii św. Rzeczywiście, podczas pobytu w sierocińcu przyjmowała ją codziennie.
Często, dopóki mogła chodzić, znajdowano ją w kaplicy siedzącą na krześle, modlącą się z oczyma utkwionymi w tabernakulum.
Względy Nieba


Cierpienia fizyczne trwały nadal, ale nie ustawały też łaski z Nieba. Matka Boża ukazała się Hiacyncie wiele razy, a mała niemal z tą samą ufnością i prostotą, z jaką przedtem opowiadała o otrzymanych łaskach dwóm pozostałym ulubieńcom Dziewicy Maryi, teraz opowiadała o nich swojej „matce”.
Pewnego dnia, kiedy dziewczynka leżała w łóżku, przełożona przyszła ją odwiedzić, a ona powiedziała do niej:
- Przyjdź później, „matko”, bo teraz czekam na Matkę Bożą - i jakby przemieniona patrzyła nieruchomo w kierunku, skąd miała nadejść Dziewica Maryja.
Wydaje się, że czasami nie widziała Matki Bożej, ale jedynie świetlistą kulę.
- Tym razem nie była jak tam w dole (w Fatimie), ale wiem dobrze, że to była Ona.
Widać to było po tym, co dziewczynka mówiła w rozmowach, a co wykraczało poza jej proste wykształcenie.


„Matka” pobożnie notowała jej najbardziej charakterystyczne wypowiedzi.
Oto niektóre z nich:
Grzechy, które najwięcej dusz prowadzą do piekła, to grzechy nieczyste.
Nastaną pewne mody, które będą bardzo obrażać Pana Jezusa.
Osoby, które służą Bogu, nie powinny iść za modą.
W Kościele nie ma mody.
Nasz Pan jest zawsze ten sam.
Grzechy świata są bardzo wielkie.
Matka Boża powiedziała, że na świecie jest wiele wojen i niezgody.
Wojny są niczym innym, jak karą za grzechy świata.
Matka Boża nie może już powstrzymać karzącego ramienia swego umi¬łowanego Syna nad światem.
Trzeba pokutować. Jeśli ludzie będą żałować, to Pan Jezus im jeszcze przebaczy, ale jeśli nie zmienią swego życia, przyjdzie kara

Wydaje się, że Matka Boża, mówiąc jej te rzeczy, była smutna, ponieważ mała dodawała:
Biedna Matka Boża! Ach, jak mi smutno z powodu Matki Bożej, tak bardzo się martwię!
Jeśli ludzie wiedzieliby, czym jest wieczność, zrobiliby wszystko, żeby zmienić swoje życie!
Lekarze nie mają światła, aby wyleczyć chorych, ponieważ nie mają miłości Bożej.
Jeśli rząd dałby spokój Kościołowi i zostawiłby wolność religii, byłby błogosławiony przez Boga.
Moja dobra „matko”,
módl się dużo za grzeszników...
módl się dużo za kapłanów...
módl się dużo za osoby zakonne...
módl się dużo za rządzących...
Kapłani powinni zajmować się tylko sprawami Kościoła i dusz.
Kapłani powinni być czyści, bardzo czyści.
Nieposłuszeństwo kapłanów i zakonników wobec własnych przełożonych i Ojca Świętego nie podoba się bardzo Panu Jezusowi.
Droga „matko”, uciekaj od luksusu, nie szukaj bogactwa, bardzo kochaj ubóstwo i milczenie.
Miej dużo miłosierdzia także wobec złych ludzi. Nie mów źle o nikim i uciekaj od tych, którzy mówią źle o bliźnim. Miej dużo cierpliwości, bo cierpliwość prowadzi nas do raju.
Umartwienie i ofiara bardzo podobają się Jezusowi.
Ja poszłabym chętnie do klasztoru, ale jeszcze bardziej chcę iść szybko do nieba. Aby być zakonnicą, trzeba być bardzo czystą w duszy i w ciele.

- A ty wiesz co to znaczy „być czystym”? - zapytała ją „matka”.
- Wiem! Wiem! Być czystą na ciele znaczy zachować czystość; być czystą w duszy - znaczy nie popełniać grzechów, nie patrzeć na to, na co nie należy patrzeć, nie kraść, nie kłamać, zawsze mówić prawdę, nawet jeśli to nas kosztuje.
- Kto ciebie nauczył tych rzeczy? - zapytała pewnego dnia „matka”.
- Matka Boża. Niektóre jednak ja wymyśliłam. Lubię dużo myśleć.

Matka Boża! Czyż naprawdę ta dziewczynka nie wykazywała wiedzy o świecie i o sprawach Bożych ponad swój wiek? A jej stwierdzenia, czyż w sposób nadzwyczajny nie ujawniają wielkiego zła naszych czasów?
Nie mniej natchnione okazały się różne przepowiednie, które Hiacynta wypowiedziała w tamtych dniach. Przepowiednie te dokładnie się sprawdziły. Przytoczymy tylko dwie albo trzy z nich.
1. Pewnego dnia, kiedy Pani Olimpia od Jezusa przyszła odwiedzić córkę, przełożona zapytała, czy byłaby zadowolona, jeśli pozostałe dwie siostry Hiacynty, Florinda i Teresa, zostałyby zakonnicami. Matka odpowiedziała:
- Niech Bóg mnie od tego broni!
Hiacynta nie słyszała rozmowy, a mimo to później powiedziała do swojej „matki”:
- Matka Boża chciałaby, żeby moje siostry zostały zakonnicami, ale moja mama tego nie chce. Dlatego Matka Boża przyjdzie niebawem, aby zabrać je do raju.
Rzeczywiście dwie siostry zmarły w krótkim czasie.
2. Od dawna matka Maria Godinho pragnęła pójść do Fatimy, ale to wydawało się niemożliwe. Pewnego dnia Hiacynta powiedziała jej:
- „Matka” pójdzie do Fatimy, ale dopiero po mojej śmierci.
Rzeczywiście, jak się potem okazało, przez nieoczekiwany zbieg okoliczności „matka” musiała towarzyszyć ciału zmarłej, a przy tej sposobności mogła spełnić swe pragnienie.

Dwaj dzielni lekarze dbali o Hiacyntę w Lizbonie z wielkim poświęceniem i chrześcijańską miłością. Hiacynta okazywała im swoją wdzięczność. Jeden z nich poprosił ją, by go poleciła Matce Bożej, kiedy zawita do nieba. Mała odpowiedziała, że tak, ale że lekarz ma się modlić także za nią.

 

 

  

                              

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wielka Nowenna Fatimska

 

  

 

 

 

Fatima-Portugalia

 

 

 

 

Multimedia

 

 

 

 

 

 

 

 

Informacje

  

 

 

 

Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! czytaj więcej