SIÓDME OBJAWIENIE

 


 

Podczas swego pierwszego objawienia, w maju 1917 r., Matka Boża Fatimska nakreśliła pełny scenariusz swych kolejnych spotkań z małymi wizjonerami. Powiedziała: „Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez sześć kolejnych miesięcy, dnia trzynastego o tej samej godzinie. Potem powiem wam, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz.” 

Nie wszyscy znają te słowa. Nic dziwnego, skoro Siostra Łucja zanotowała słowa o zapowiedzi siódmego objawienia tylko raz jeden. Jej przekaz jest jednak z pewnością wiarygodny, bowiem ks. dr Formigao (przeprowadził pierwsze wywiady z wizjonerami) zapewniał w 1921 r., iż Hiacynta powiedziała, „że Matka Najświętsza powinna objawić się raz jeszcze, ale już nie jej, bo ona z pewnością do tej pory umrze”. Co wynika z cytowanych słów Matki Najświętszej? Maryja zapowiada, że zstąpi na ziemię siedmiokrotnie. Co więcej, Jej wypowiedź wyraźnie odróżnia sześć pierwszych objawień od ostatniego. Wszystkie z wyjątkiem siódmego będą miały miejsce miesiąc po miesiącu, trzynastego dnia maja, czerwca, lipca, sierpnia, września i października. Słyszymy też, że spotkania z Wysłanniczką nieba będą się odbywały w tym samym miejscu – w Cova da Iria. Wiemy również, że rozpoczną się zawsze o tej samej godzinie, co pierwsze objawienie – w południe.

Zwróćmy uwagę na to, że o siódmym objawieniu Matka Boża Fatimska mówi inaczej. Po pierwsze, wyraźnie odsuwa je w czasie. Nie tylko nie wymienia go jako kolejnego comiesięcznego spotkania z pastuszkami, ale też stawia wyraźną cezurę dzielącą pierwszą część objawień od drugiej. Ogłasza, że „potem” powie dzieciom, kim jest i czego oczekuje. Wiemy, że owo „potem” to moment poprzedzający październikowy cud słońca, kiedy to Maryja nazwała siebie Matką Bożą Różańcową i poprosiła, by ludzie przestali obrażać Boga grzechami. Dodajmy jeszcze, że z konstrukcji ostatniego zdania – inaczej niż wcześniejszych – nie wynika, że Matka Najświętsza spotka się z całą trójką wizjonerów. Nie wiemy, komu Maryja objawi się po raz siódmy. Może to jakaś ukryta sugestia, że podczas siódmego spotkania będzie już tylko jeden wizjoner? Do maja tego roku pytanie o siódme objawienie był dla fatimologów bardzo kłopotliwe. W niektórych publikacjach usuwano nawet zapowiadające je słowa Matki Najświętszej. To między innymi dlatego przyjęło się powszechne przekonanie, że objawienia fatimskie zakończyły się z październikiem 1917 r. i że składa się na nie sześć spotkań Matki Bożej z Łucją, Franciszkiem i Hiacyntą. Ale przecież w samym sercu majowego objawienia Maryja zapowiedziała, że przyjdzie do Cova da Iria siedem razy! Czyżby nie dotrzymała słowa? A może – jak chcieli niektórzy – siódmym objawieniem jest interwencja z nieba, jaka miała miejsce w Pontevedra w 1925 r. i cztery lata później w Tuy, gdzie Matka Najświętsza przekazała Łucji dwa życzenia swego Syna: by zaprowadzić na świecie nabożeństwo pierwszych sobót i aby poświęcić Rosję Jej Niepokalanemu Sercu? Przecież Matka Boża zapowiada je w lipcu 1917 r.: „Przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty”. Może majowa i lipcowa wzmianka o dodatkowym przyjściu Maryi dotyczy tego samego wydarzenia? Istnieje jednak pewna trudność. Gdyby chcieć widzieć w objawieniu w Pontevedrze i w Tuy siódme objawienie fatimskie, trzeba by się mówić o jednym podwójnym objawieniu albo o jednym objawieniu podzielonym na dwie oddalone o cztery lata części. Przyznajmy, że nie wygląda to zbyt przekonująco. Ale ponieważ Matka Najświętsza dotrzymuje słowa, takie wyjaśnienie przez kilkadziesiąt lat wydawało się jedynie możliwe. Dziś wiemy, że mijało się ono z prawdą…

 

Niecodzienny wywiad

Był wieczór, 30 kwietnia tego roku. W kościele pod wezwaniem Najświętszego Sakramentu w Hanceville (stan Alabama) doszło do niezwykłego spotkania pomiędzy kapłanem określanym przydomkiem „Fatima Priest” i pewną portugalską lekarką. Ten ksiądz to Robert Fox, założyciel Apostolatu Rodzin Fatimskich, pozostający wiele lat w bliskich kontaktach z Siostrą Łucją, z ks. Luisem Kondorem – wicepostulatorem sprawy beatyfikacyjnej fatimskich pastuszków, z rektorem sanktuarium w Fatimie ks. Luciano Guerrą, z ks. Drozdkiem i z innymi najważniejszymi postaciami Fatimy. Jego rozmówczynią była 57-letnia Branca Paul z Coimbry. W spotkaniu tych dwojga nie byłoby nic szczególnego, gdyby nie fakt, że pani Paul przez ostatnie piętnaście lat życia Siostry Łucji była jej osobistym lekarzem, odwiedzającym ją niemal codziennie i wiele z nią rozmawiającą. Branca Paul jest dla nas ważnym świadkiem, była bowiem obecna przy śmierci ostatniej wizjonerki z Fatimy. Okazuje się, że w celi Łucji pozostała też chwilę dłużej niż inni …

Spotkanie Robert Fox – Branca Paul trwało dwie i pół godziny. W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat ostatnich chwil życia Siostry Łucji. Wtedy lekarka wspomniała o zapiskach wizjonerki, jakie odkryła w jej celi po jej śmierci. Wśród nich znajdował się osobisty dziennik, w którym pani Paul znalazła słowa o siódmym objawieniu. Nie znamy szczegółów tej rozmowy (zarejestrowanej przezornie przez ks. Foxa na taśmie filmowej). 13 maja 2007 r. ks. Fox upublicznił wiadomość o rewelacjach przekazanych mu przez lekarkę Siostry Łucji i zapowiedział, że obszerne fragmenty wywiadu ukażą się w czerwcowo-lipcowym numerze jego biuletynu Fatima Family Messenger. Gdy jednak wyszedł on spod pras drukarskich, okazało się, że na próżno szukać tam jakiejkolwiek wzmianki o Brance Paul i siódmym objawieniu fatimskim. Dlaczego? Najlepiej będzie, gdy odpowiedzi na to pytanie udzielimy na końcu.

 

„Skradziona” informacja?

Mimo bardzo skąpych informacji, jakie dotarły do mediów, w środowiskach związanych z Fatima zawrzało. Nic dziwnego, ujawnienie informacji o notatkach Siostry Łucji dotyczących siódmego objawienia jest przecież wydarzeniem historycznym. To bardzo ważna wiadomość, stanowi bowiem dowód na to, że Matka Najświętsza spełniła swą obietnicę i rzeczywiście przyszła do Cova da Iria po raz siódmy. Zapytajmy od razu – w duchu posłuszeństwa Kościołowi – czy rzeczywiście mamy prawo mówić o „ujawnieniu” prawdy o siódmym objawieniu w Fatimie. Nie słyszymy o tym z ust przedstawicieli Kościoła, ale od prywatnej osoby, która w dzień jej śmierci przekartkowała notatki Siostry Łucji, z pewnością nie przeznaczone do upublicznienia. Dziennik Siostry Łucji był najprawdopodobniej pisany z polecenia jej spowiednika i przeznaczony wyłącznie dla niego, by pomóc mu rozeznać drogi, którymi Bóg pragnie prowadzić jego niezwykłą penitentkę. To, co Siostra Łucja miała powiedzieć światu, było przez nią spisywane wbrew jej woli; zmuszał ja do tego nakaz władz kościelnych. Tylko raz jeden sama Siostra Łucja prosiła o opublikowanie swych refleksji nad orędziem fatimskim (chodzi o wydane w 2001 r. Apele orędzia fatimskiego). Kto zna duchowość wizjonerki, ten wie, że była ona nie tylko bardzo ostrożna w wypowiedziach, ale wręcz pełna lęku, by coś, o czym nie należy głośno mówić, nie zostało „wykradzione” i upublicznione. To dlatego tak bardzo nie chciała spisać treści tajemnica fatimskiej… Uległa dopiero na wyraźne polecenie samej Matki Najświętszej. To dlatego też wizjonerka pozostała do końca bardzo powściągliwa wobec Branki Paul, która próbowała się z nią zaprzyjaźnić i zachęcić Siostry Łucję do zwierzeń. Okazuje się, że osobista lekarka Siostry Łucji nic nie wiedziała o żadnych objawieniach, jakie co chwilę miała jej pacjentka. Wiemy o tym z jej listów, z uśmiechów będących odpowiedzią na pytania odwiedzających ją biskupów, czy wreszcie ze wspomnień jej współsióstr – świadków różnych „cudów” dziejących się wokół Siostry Łucji. Ale Branca Paul nie została przez nią wtajemniczona w jej życie duchowe.

Usłyszeliśmy więc coś nowego na temat siódmego objawienia… Nie jest to jednak oficjalne ujawnienie kolejnej prawdy o Fatimie. Będzie tak dopiero w dniu, gdy autorytety kościelne ujawnią treść zapisków Siostry Łucji i jej dziennika, do których nikt z zewnątrz nie ma dostępu. Z chwilą śmierci Siostry Łucji jej cela została zaplombowana, a rękopisy przekazane najprawdopodobniej w ręce ks. Luisa Kondora.

Nie mamy powodów kwestionować ujawnionej przez ks. Foxa informacji. Wprawdzie Branca Paul nie zdążyła nam powiedzieć zbyt wiele, a jak zaraz zobaczymy, fakty, które znamy skądinąd, zdają się pasować do tego „puzla” wykradzionego z celi Siostry Łucji.

 

Wezwanie do posłuszeństwa Kościołowi

„Łucja miała wówczas czternaście lat” – powiedziała o siódmym objawieniu Branca Paul. Jeżeli siódme objawienie fatimskie miało miejsce, gdy Siostra Łucja miała czternaście lat, to Matka Boża ukazałaby się jej pomiędzy marcem 1922 a marcem 1922 r. (Łucja urodziła się 22 marca 1907)..

 Co wiemy z pism Siostry Łucji? Otóż to objawienie miało miejsce już po śmierci Franciszka i Hiacynty, kiedy w Coca da Iria nie było już śladu po skalnym dębie (wyciętym gałązka po gałązce przez pielgrzymów na relikwie), stała zaś już mała kaplica, która do dziś jest świadkiem modlitw czcicieli Matki Bożej Fatimskiej. Wiemy, że młoda Łucja poszła do Cova da Iria, by szukać rady w modlitwie. Poszła szukać tam światła z nieba i pociechy Niepokalanego Serca Maryi, czuła się bowiem zagubiona, słysząc, że biskup polecił jej opuścić rodzinną Fatimę i wyjechać do dalekiego Porto, by w ten sposób ukryć ją przed ludźmi nieustannie szukających z nią kontaktu i wypytujących dziewczynę o wszystkie szczegóły objawień fatimskich. Najprawdopodobniej objawienie miało miejsce wiosną 1921 r. Wtedy bowiem ksiądz proboszcz poinformował matkę Łucji, że ma zabrać ze sobą córkę i udać się do miasteczka Olival. Tam chciał się z nią spotkać wikariusz generalny diecezji fatimskiej. Okazało się ksiądz wikariusz występował w imieniu biskupa. Prosił, by Łucja nie jechała do Lizbony ani do Santarem, dokąd rodzina planowała wysłać dziewczynkę, aby uwolnić ją od ludzi, którzy nieustannie jej szukali i męczyli ją pytaniami. Biskup chciał, by wizjonerka udała się do Porto, gdzie podjęłaby naukę w szkole prowadzonej przez siostry zakonne.

Wiemy, że matce Łucji nie podobał się ten pomysł. Zamieszkanie Łucji w Lizbonie było już załatwione, miejsce znane, ludzie przyjaźni. Porto było miastem obcym. Ale właśnie dlatego biskup wybrał Porto: „gdyż nikt nie zna tam Łucji”. Matka z oporami wyraziła w końcu zgodę. A co na to czternastoletnia Łucja? „Wolałabym pojechać do Lizbony, ale by uczynić to, o co prosi Jego Ekscelencja Biskup, i podporządkować się temu, co mówi matka, pojadę do Porto”. Potem wytłumaczyła matce swą niełatwą decyzję – zgodziła się, „ponieważ biskup reprezentuje Boga”. Po wizycie w Olival Siostra Łucja bardzo cierpiała. Wprawdzie zgodziła się na wyjazd, ale gdzieś głęboko w sercu nosiła sprzeciw. Decyzja biskupa waliła w gruzy wszystko, co już sobie zaplanowała i ułożyła. Trudno było się jej z tym pogodzić. Dodajmy, że w tamtym okresie Łucja była jeszcze daleko w swej wędrówce do świętości. Wiemy z dokumentów ujawnionych przez Antonio Martinsa, że w młodej Łucji było jeszcze dużo pychy, uporu, egoizmu i tego, co nazywamy młodzieńczą niedojrzałością. Dlatego odgórna decyzja biskupa wywołała wewnętrzny bunt. Nie minęło wiele dni od powrotu z Olival, gdy Łucja udała się do Cova da Iria, by szukać tam pociechy w różańcu. Branca Paul mówi znowu: Gdy, cała we łzach , modliła się na miejscu objawień „jakaś ręka dotknęła ją, a ona spojrzała w górę i zobaczyła Matkę Najświętszą”. Objawienie miało być krótkie. Maryja miała pochylić się nad Łucją i polecić jej, by okazała posłuszeństwo biskupowi. Treścią orędzia było posłuszeństwo przełożonym kościelnym, którzy reprezentują Boga. Stanowiło to z pewnością ważną wskazówkę na całe długie i bardzo zagmatwane życie Siostry Łucji. Czy trzeba dodawać, że od wiosny 1921 r. fatimska wizjonerka zawsze i ochoczo okazywała posłuszeństwo swoim przełożonym? Wiedziała, że będąc im posłuszna, okazuje posłuszeństwo swej ukochanej Matce Najświętszej, która poleciła jej słuchać głosu Kościoła. Czy nie było to jedną z kluczowych elementów jej szybkiego wzrastania w świętości? Jak uczył Jan Paweł II: „Zapewniam was, że większy czyni się postęp przez krótki czas posłuszeństwa i uległości wobec Maryi, niż przez całe lata osobistych wysiłków, podejmowanych wyłącznie własnymi siłami”. Siostra Łucja była posłuszna Kościołowi nawet wtedy, kiedy sprzeciwiała się temu jej cała natura – jak w przypadku polecenia, by spisała na kartce treść trzeciej części tajemnicy fatimskiej.

 

Objawienie dla nas…

Czas na krótkie podsumowanie. Chyba rzeczywiście wiemy już co nieco o siódmym objawieniu fatimskim, rewelacje Branki Pauli znajdują bowiem potwierdzenie w różnych znanych nam dokumentach. Informacja ta niesie jednak z sobą jeszcze jedno przesłanie. Jest nią apel o okazanie posłuszeństwa Kościołowi dziś!

W tym momencie znamy już odpowiedź, dlaczego w czerwcowo-lipcowym numerze biuletynu ks. Foxa nie ma zapowiedzianego tekstu wywiadu z lekarka Siostry Łucji. Wszystko wskazuje na to, że zabronił tego Kościół, nakazując założycielowi Apostolatu Rodzin Fatimskich milczenie i surowo upominając panią Paul. Bo dziennik Siostry Łucji nie był pisany dla osób postronnych i przynajmniej na tym etapie Kościół nie ujawni jego treści. A my, zgodnie z przesłaniem siódmego objawienia, okazujemy tej decyzji kościelnych przełożonych posłuszeństwo. Czynimy tak nawet wówczas, gdy cała nasza natura buntuje się przeciwko takiej polityce Kościoła. Bo siódme objawienie zostało zaadresowane nie tylko do samej Łucji. Orędzie fatimskie skierowane do całego świata wzywa też do uległości decyzjom Kościoła.

 

Fatima objawienia

Błogosławieństwo ks. Prymasa

Pomoce duszpasterskie

Medytacje - Pierwsze Soboty

Transmisje w Radiu Alex

Plakaty Wielkiej Nowenny Fat.

Pierwsze Soboty - Krzeptówki

Konferencja o Pierwszych Sob.

22 sierpnia - Maryi Królowej

Biuletyn - FATIMA LUZ e PAZ

Pierwsze Soboty - Fatima

Wyszukiwarka